Marzenie

Largos

Ciemna i pochmurna noc zdawała się ciągnąć bez końca, a pełnia księżyca zwiastowała nadejście czegoś mrocznego. Wiedźmin dokładnie to wiedział, niemal to czuł, a jego intuicja nigdy go nie zawiodła. Lekko skulony, kucając, schowany w gęstych zaroślach czekał już kilka godzin na wyjście bestii ze swej kryjówki, ale nic nie wskazywało na to aby miała ukazać się w najbliższym czasie.
- Cholera - zaklnął w myślach wiedźmin - Ile to jeszcze może potrwać?
Magiczna mikstura zwiększająca refleks i siłę zaczęła powoli słabnąć, a wyostrzone zmysły wracały do normy. Delikatny, chłodny powiew wiatru orzeźwiał go i pomimo wielkiego już zmęczenia nie pozwalał mu zasnąć. Szum lasu zagłuszał wszystko i nawet przy wyostrzonych zmysłach niesposób już było cokolwiek usłyszeć. Ciarki przeszły mu po plecach i ściskając mocniej potężny, srebrny miecz czekał na starcie z krwiożerczą bestią za której zabicie zaoferowano mu całkiem sporą sumę. Ale tak naprawdę to nie chęć zysku go tu przywiodła. On po prostu nienawidził wszystkie potwory, które chodziły po tym świecie i za wszelką cenę starał się je wytępić.
Dobrze pamiętał swoje pierwsze spotkanie z graveirem. Jego puste, przenikliwe oczy, ostre jak sztylet pazury i kły potrafiące przegryźć kości bez żadnego problemu utkwiły mu długo w pamięci. Miał wtedy zaledwie pięć lat, kiedy ten stwór napadł na jego rodzinę wracającą przez las z pobliskiego festynu. Zdołał przeżyć tylko dzięki niespodziewanej pomocy wiedźmina, który tamtędy przejeżdżał i w ostatniej chwili uratował mu życie. Tym wiedźminem był Geralt, białowłosy postrach wszelkich bestii, a zarazem mistrz miecza posiadający niezwykły talent do wychodzenia z każdej opresji. Odkąd go poznał, jego największym marzeniem było zostanie wiedźminem i tak jak Geralt, chciał zabijać wszystkie potwory.
Geralt zabrał go do Kaer Morhen, gdzie przeszedł morderczy trening, a teraz nadażyła się okazja, aby mógł pokazać to, czego się nauczył.
Cichy odgłos warczenia zaczął dobiegać zaledwie kilka metrów od niego i przyprawił go o dreszcze. Nareszcie nadeszła ta chwila na którą tak długo czekał. Bestia wyszła z kryjówki na nocne łowy, a on już wkrótce skróci jej żywot. Wiedźmin lekko się wyprostował i powolnym krokiem zaczął przesuwać się w kierunku potwora. Serce zaczynało mu bić coraz szybciej, emocje zaczęły nim targać, przysłaniając logiczne myślenie.
- Teraz albo nigdy - pomyślał.
Po czym przeniósł ciężar ciała na prawą nogę i energicznie odpychając się lewą, ruszył biegiem w kierunku bestii. Potwór zareagował momentalnie, odskakując w tył i przy głośnym warczeniu i pokazaniu kłów, przystąpił do kontrataku. Wiedźmin biegnąc, wymachiwał mieczem na wszystkie strony, ale graveir doskonale robił uniki i jednym uderzeniem ostrego pazura rozciął lewe ramię wiedźmina. Ból przeszedł prawie po całym jego ciele, sprawiając że omal nie wypuścił miecza z ręki.
- Cholerny sukinsyn! - pomyślał - Ta pierwsza misja idzie mi gorzej niż myślałem, zwłaszcza że jego szpony są trujące. Muszę być bardziej ostrożny.
Tymczasem stwór ruszył do kolejnego ataku, rzucając się z otwartą paszczą prosto na rannego wiedźmina, ale ten,robiąc szybko obrót w prawo o trzystasześćdziesiąt stopni, uniknął ostrych kłów i mocnym kopnięciem w tułów stwora zdołał go od siebie odepchnąć. Potwór uderzył pyskiem o drzewo i zaryczał jeszcze głośniej i przeraźliwiej niż przedtem. Ten moment wiedźmin postanowił wykorzystać i zanim bestia odzyskała orientację, potężnym cięciem miecza odciął jej prawe ramię, a następnie odrąbał jej głowę, która z wielką, otwartą paszczą upadła na ziemię, rozbryzgując krew dookoła. Smród wydobywający się ze zwłok potwora niemal zwalił go z nóg, przyprawiając go o odruchy wymiotne.
- Więc to już koniec - pomyślał z ulgą. - Zabiorę jego głowę i otrzymam za nią od burmistrza 150 koron i wreszcie spłacę ten dług u Belengara,
co żem założył się z nim kto dłużej wstrzyma oddech pod wodą.
Na twarzy młodego wiedźmina pojawił się uśmiech, a w myślach zaczął wracać do dni, kiedy to inni wiedźmini nie wróżyli mu przyszłości, wyśmiewali go i nazywali totalnym beztaleńciem w sztuce walki mieczem, a teraz będzie mógł im w końcu udowodnić że się mylili.
Całkowicie się odprężył. Potwór nie stanowił już zagrożenia. Teraz wyglądał nawet śmiesznie z tą otwartą paszczą wpatrującą się w niego. Wiedźmin chciał się pochylić, aby podnieść głowę stwora, gdy nagle zdał sobię sprawę, że jego ciało odmawia mu posłuszeństwa. Kolana mu zesztywniały, a ręcę stały się ciężkie niczym worek kamieni. Delikatnie przekręcił głowę w lewo i dopiero teraz zrozumiał co stało się przyczyną jego niedyspozycji. Z lewego ramienia z długiej, otwartej rany sączyła się krew i spływała po całym jego ubiorze, plamiąc nowo kupioną kamizelkę.
- Szybko, muszę wypić miksturę leczniczą! - po czym włożył rękę do kieszeni, ale na nic nie trafił, bo kieszeń była rozszarpana przez pazury bestii.
Gorączkowo zaczął rozglądać się na wszystkie strony, ale za nic nie mógł odnaleźć flakonika z miksturą uzdrawiającą.

Zaczęło już świtać. Słońce powoli wychodziło zza drzew i oświetliło martwe ciało potwora, a kilka metrów dalej leżącego na wznak młodego wiedźmina mającego w oczach łzy, który wiedział że od zatrutej rany zostało mu tylko kilka minut życia.
Jego marzeniem było zostać wiedźminem, zabijać potwory i chronić słabszych. Chciał sprawić aby ten świat stał się lepszy...
Niestety umarł tak jak każdy wiedźmin: w bólu i osamotnieniu. Nikt o nim nie będzie pamiętał, nikt nie uroni łzy, bo przeznaczeniem każdego wiedźmina jest śmierć w walce.
Spadające liście z drzew zwiastowały nadejście jesieni. Żółte i czerwone kolory zlewały się ze sobą i opadały wirując we wszystkie strony.

"Coś się kończy, coś zaczyna..."


                                                                     KONIEC

                                                                                                                               Adam Kampiński
Developed by CD Projekt RED Powered by Bioware Aurora Engine Atari Nvidia Pegi Rating 18 ESRB Rating Mature 17+

"Polskie studio CD Projekt wykreowało jedną z tych przełomowych gier które podnoszą poprzeczkę dla wszystkich."
- Gamespot