Nocne Opowieści Trubadura Jaskra

*Dagon*

*

Na dworze było zimno, padał deszcz. Zwierzyna chowała się w popłochu.. W okiennice stukały wyginające się od wiatru gałęzie. Cienie tańczyły – walce, walczyki, formowały się w przeróżne formy i postacie. Spadały ostatnie liście, zima zbliżała się nie uchronnie – będzie to wyjątkowa mroźna zima.
Stuk!
- I co było z tą strzygą wujku?
- Tak, powiedz! jesteśmy ciekawi!
- W co ja się wpakowałem. A więc było tak.
Dookoła było ciemno, w około nie było żadnej żywej duszy, prócz postaci przesuwającej się od drzewa do drzewa....
- To chyba tutaj.. stara winnica.
Na środku polany stała stara, opuszczona winnica, która była otoczona zewsząd ciemnym lasem. Zamieszkiwała w niej strzyga, która wybiła tamtejszych pracowników i przywłaszczyła sobie tamto miejsce jako leże.. Wychodzi na noc zapolować, przez co tamtejsi wieśniacy nie mogą opuszczać w nocy swoich domostw.
- Hmm.. 400 sztuk złota - musi im zależeć na niej. Ahh.. ale po co im truchło... znów będę musiał bawić się z hakiem.
Postać obita w czarną skórzaną kurtkę i spodnie, oraz w rękawice i buty nabijane ćwiekami zeszła w dół ciemnymi schodami, w poszukiwaniu tamtejszego upiora. Poruszała się nie mal bezszelestnie, chociaż na plecach miała dwa miecze, a przy nogawce sztylet. Długie białe włosy trząsły się, a to raz w lewo, a to w prawo.
- Jej.. ale śmierdzi..
Przed schodami wił się długi i wąski hol. Pod stopami Wiedźmina uginały się resztki ludzkich zwłok, czasem trafiła się obgryziona kość.
-To chyba Ci pracownicy. Strzyga długo mogła siedzieć w tych lochach, ale kiedyś w końcu jedzenie musiało się skończyć. Cóż, trzeba brać się do roboty.
Ledwo słychać było szczęk miecza wysuwającego się z pochwy.. Płonące jeszcze pochodnie rzucały niewyraźny cień mężczyzny, na wielkiej obryzganej krwią ścianie. Ludzkie truchło śmierdziało nie przebłagalnie, ale Wiedźmin przywykł do takich zapachów. Ledwo można było usłyszeć tupnięcia ciężkich obitych ćwiekami butów.
Wrrrrr!
Geralt bardziej zdecydowanie ścisnął rękojeść miecza. Po czym zwolnił kroku... Kierował się ku końcowi tunelu, przed jego oczyma znajdowała się ogromna hala z beczkami pełnymi dobrego, starego wina.
Wrrrrr!
Za nim wyłaniała się ciemna postać stercząca na czterech łapach zakończonych długimi i ostrymi jak brzytwa pazurami. Stwór otworzył swój pysk i zawarczał po raz wtóry. Oddech jego nie był świeży, ale wielkie zębiska przeraziły by nie jednego męża.
Wiedźmin kontynuował marsz, czekał na ruch przeciwnika.
Strzyga szybkim krokiem skoczyła w stronę gardła Geralta, który szybko kucnął po czym ciął potwora przez brzuch, przeciwnik zawył, po czym zawrócił i kontynuował atak. Wiedźmin podniósł trochę piachu z ziemi i rzucił go prosto w oczy strzygi, podbiegł i kopnął ją z całej siły w pysk. Potworzyca otworzyła gardziel, z którego ściekała ślina. Przez zębiska ledwo przebijała się gęsta, biała piana. Wydała z siebie przeraźliwy ryk. Geralt nie czekając zrobił młynek nad głową i ciął gardło agresora. Głowa poturlała się pod beczkę. Nastała cisza.
Galęzie stukały jeszcze bardziej. Deszcz nie ustawał. Porywisty wiatr wyrywał krzewy oraz łamał starsze drzewa.
- Co było dalej wujku Jaskrze?
- Kto chce ciepłą czekoladę?
- Ja!
- I ja też!
- Jak możesz kochanie, to i ja też poproszę, powiedział trubadur.
- Powiedz co było dalej.. prosimy!
- Już, już. Słuchajcie..
Geralt ciągnął truchło bestii po kamiennych obrośniętych winoroślą i mchem schodach. Na zewnątrz białe łuno księżyca oświetlało cały las. Wiedźmin wolnym krokiem podszedł pod swojego konia, po czym zapakował strzygę, mocując ją przyrdzewiałym hakiem. Głowę rzucił w resztki ogniska razem z pochodnią zabraną z winnicy.
Koń ruszył stępa, po czym szybko przeszedł w przeraźliwie szybki galop. Deszcz padał coraz bardziej.
- Rozpadało się na dobre, mam nadzieję, że dojadę dziś do wioski.
Wiatr przybierał na szybkości. Świst przypominał swoim dźwiękiem ryk strzygi, którą Geralt dopiero ukatrupił. Rumak Wiedźmina pędził przez leśną drogę niezrażony podmuchem wiatru. Nie raz galopował tak szybko.
- Szybciej – Jeszcze dziś musimy dostać się do wioski!
Koń pędził jak oszalały, niczym biała strzała ciął powietrze białymi niczym mleko włosami. Dodatkowy świst dodawał postaci niewymownej grozy..
Nawałnica nie zamierzała rychło przestać. Stukot przybierał na rytmie i sile.
- Wszyscy śpią, pomyślał Jaskier. Dobra nasza.
Jaskier z gracją kota przedzierał się przez leżących na ziemi malców.
Skrzyyyyp...
- Gdzie idziesz wujku? A gdzie reszta opowieści? Powiedział, po czym otarł oczy...
- Śpicie przecież..
- Już nie śpimy, prosimy, dokończ! Co się działo dalej z Geraltem?
- Niech wam będzie, gdzie ja to? Ah.. tutaj... tak więc...
Koń zwinnie przedzierał się przez leżące na ziemi drzewa, widać było świecące się w nocy okna domostw.
- Jestem blisko....
Stuk,stuk....
Geralt zaprowadził konia do stajni, po czym pomknął do oberży, aby uiścić zapłatę.
Cały zmoknięty, dał kilka kroków do przodu. Wszyscy niemrawo spojrzeli na przybysza..
Tup..tup...
Wiedźmin ciągnął za sobą cielsko strzygi w stronę gospodarza, wszyscy z podziwem patrzyli na potwora, jak i na białowłosą postać.
- Potwór jest wasz, winnica jest pusta, znajdziecie tam swoich towarzyszy.
- Żyją?
- Strzyga nigdy nie zostawia żywych, rani je i zabija, po czym odkłada na później – jeżeli oczywiście ma nadmiar jedzenia.
- Ehh.. szkoda.. ale dobrze, że zająłeś się tą sprawą Wiedźminie. Tutaj twoje zasłużone 400 sztuk złota. A ciało zawiśnie gdzieś w oberży, dobrze skomponuje się z kominkiem.
- Nie obchodzi mnie to co z nim zrobicie, idę już.
Geralt miał już opuścić lokal, ale przed niego wystąpił – pijany już pewnie wieśniak.
- Nigdzie nie pójdziesz odmieńcze! Muszę zdjąć ci z ryja ten drwiący uśmieszek.
- Hej! Zimowicie! Zostaw go, uratował naszą wioskę! Krzyknął gospodarz.
- Masz szczęście mutancie, dzisiaj Ci daruję.....
Wiedźmin spojrzał zimnym i okrutnym wzrokiem na mieszkańca wioski, po czym oddalił się w swoją stronę.
- Geralt zaczął odwiązywać uzdę konia, po czym wsiadł i ruszył w nieznane, jak zwykle przed siebie i bez celu... Co było dalej? Nie wiadomo, sami możecie sobie wymyśleć co działo się później, a teraz idźcie spać larwy małe..
Jaskier wyszedł na balkon, deszcz już przestał padać, na niebie pojawiły się gwiazdy. Księżyć świecił jasnym promienistym światłem.
- Ah.. Geralt, Geralt. Minęło już 5 lat. To było tak dawno.. brakuje nam twojej obecności. Nie wiedziałem nawet, że kiedyś tak pomyślę.
Tym czasem, nie w tym miejscu, nie w tym świecie....
- Geeeeralt! Gotów do podróży?
- Jasne, ale jesteś pewna, że teleportujesz nas na w dobry czas i miejsce, Ciri?
- Geralt.. ja ufam jej zdolnościom..
- Ah Yen.. No dobrze, już dobrze. W drogę!

*
Developed by CD Projekt RED Powered by Bioware Aurora Engine Atari Nvidia Pegi Rating 18 ESRB Rating Mature 17+

"Polskie studio CD Projekt wykreowało jedną z tych przełomowych gier które podnoszą poprzeczkę dla wszystkich."
- Gamespot