Łeb

Babcia Emerytka

- Łeb, kurde, łeb… A może dupy z koprem, kurwa ? – Geralt przeklinając soczyście wlókł za sobą coś co na pierwszy rzut oka przypominało zakrwawiony kłąb grubych oślizgłych lin, ozdobionych tu i ówdzie zieloną pleśnią . Za drugim spojrzeniem przedmiot wcale nie wyglądał lepiej, za to można było dostrzec więcej szczegółów. Widać było potworne, paskudne kły, potworne, paskudne martwe oczy, a liny okazywały się potwornymi, paskudnymi, martwymi wężami. Krótko mówiąc potworny, paskudny łeb potwornej, paskudnej meduzy, w dodatku potwornie, paskudnie ciężki. Nogi Geralta tonęły w błocie, ale twardo szedł do przodu. Niebawem zobaczył pierwsze zabudowania wioski. Jednak nim do nich dotarł z pierwszego domu wysypała się grupka ludzi.

- I co panie wiedźmin? Widzę, że się udało? Nareszcie. Dosyć nam ludzi ubiła.– mężczyzna o rumianej twarzy i pokaźnym brzuszysku, niechybnie zdradzającym karczmarza, patrzył z satysfakcją na zakrwawione trofeum Geralta.

- Aha. – wiedźmin z ulgą rzucił łeb pod nogi wieśniaków. – Moja zapłata. 500 denarów poproszę.

Karczmarz z ociąganiem wyciągnął mieszek. Przez chwilę wyglądał tak jakby nie zamierzał go oddać, jednak widząc wyraz twarzy wiedźmina pośpiesznie podał sakiewkę.

- Dzięki. Macie wolne pokoje w karczmie?

- Tak panie wiedźmin. Proszę z iść nami…

Karczma okazała się całkiem niezła. Wprawdzie ława na której siedział Geralt była powykrzywiana do granic możliwości, a drewniany talerz przypominał  bryłkę węgla, ale jedzenie było dobre, a piwo niechrzczone. Geralt właśnie dopijał drugi kufel piwa, gdy do karczmy wszedł na oko trzydziestoletni mężczyzna, w krzykliwym ubraniu i fantazyjnym kapelusiku z piórkiem, w dłoni trzymał lutnię – jednym słowem…

- Jaskier! Skąd ty się tu wziąłeś?!

- Geralt?

- Siadaj…

- Gospodarzu, jeszcze dwa piwa!

- Nie, nie dawaj cały dzban!

- No więc co cię tu sprowadza, Jaskier? Zdawało mi się, że ta dzika północ to nie jest teren dla poety?

Jaskier wyglądał na nieco zmieszanego. Unikał wzroku Geralta.

- No?

- Słyszałeś o Krwawej Jane?

- O tej wojowniczce z Cintry? Tak, słyszałem – potwierdził Geralt zaczynając się domyślać bardzo jaskrowego dalszego ciągu.

- No więc kiedy bawiłem na dworze Cintryjskim, miałem okazję ją poznać…bliżej…- Jaskier westchnął. - Rozumiesz, wszystko było dobrze, ona jeździła na te swoje wojaże, a ja zostawałem w zamku…żyło mi się całkiem nieźle…miałem nawet służącą…- Geralt złapał się za głowę, wiedząc już co będzie dalej. – Świetna dziewczyna, grzech nie wychędożyć. No więc wychędożyłem. - Geralt zasłonił ręką oczy. – Jaskier podjął swoją opowieść – Traf chciał, że Jane wróciła wtedy wcześniej niż się spodziewano…i eee…nie była zachwycona, tym co zastała…w każdym razie musiałem szybko wynieść się z Cintry…prawdę mówiąc biegiem…

- Na miłość boską, Jaskier! – przerwał zirytowany Geralt – przecież wiesz, że wojowniczki i im podobne zawsze mają fioła na punkcie wierności!

- Zupełnie nic nie rozumiesz. – Poeta był wyraźnie urażony – jak…

- Kretyn! Dobra, opowiadaj dalej.

- No więc kiedy opuściłem w pośpiechu Cintrę, to zwolniłem tempa  - myślałem, że ta baba nie będzie mnie ścigać poza granicami jej królestwa, za zdradę!  – Geralt westchnął i pokiwał z rezygnacją głową. – trubadur kontynuował - właśnie zatrzymałem się w miłej karczmie na trakcie, z jeszcze milszą właścicielką… byłem już przy drugim kuflu piwa i zaawansowanym stopniu zauroczenia właścicielki, gdy drzwi nagle się otwarły i wpadła ta koszmarna baba! – Widać było, że Jaskier nadal jest wstrząśnięty. – Zobaczyła mnie i… chyba wpadła w ten ich cholerny bitewny szał… No, w każdym razie nagle zrobiło się z niej monstrum…- Wiedźmin ze zrozumieniem pokiwał głową. Sam miał okazję obserwować bitewny szał. Raz. Wciąż miał z resztą blizny po tym ciekawym doświadczeniu.

Jaskier mówił dalej. – Mówię ci, wyglądała koszmarnie… zrobiły jej się takie długie kły… włosy też zrobiły się jej takie dziwne… szczerze mówiąc nie przyglądałem się dokładnie, bo już byłem przy tylnych drzwiach tego uroczego lokalu. Wskoczyłem na mojego konia i uciekłem, na szczęście chyba była pieszo, bo koni to ona nie lubiła koni, mówiła mi nie raz, że woli maszerować. Więc umknąłem. I od tego momentu wciąż uciekam przed tym babskiem. – Jaskier rozłożył ręce. – Obawiam się jednak, że ta …. jej mać, wojownicza baba właśnie zastawia na mnie zasadzkę, bo nie wierzę, że nie dogoniłaby mnie do tej pory, gdyby naprawdę chciała… A jestem dziwnie pewien, że nie przestała mnie ścigać…

Drzwi karczmy otworzyły się ze zgrzytem, co przerwało potok słów Jaskra. Pojawił się właściciel trzymający łeb niedawno zabitej przez Geralta potwory. Trzymając nieco oczyszczony z krwi i błota łup w ręce, przystawił drabinę i zaczął wieszać trofeum. Wiedźmin zaklął. Dowiedział się, do czego potrzebny był ten cholerny łeb. Spojrzał na dziwnie milczącego poetę i ze zdziwieniem popatrzył na minę swego kompana. Jaskier wyglądał na, delikatnie rzecz ujmując, zdziwionego. Szczęka mu opadła, a oczy niemal wyszły z orbit.

- Jaskier? Co ci jest? – Geralt zaczął się niepokoić.

- Geralt… To jest… to jest ona!

- Co? Za dużo wypiłeś?

- To ona! Jane! W tym jej szale! – poeta spojrzał na Geralta – ty… ty ją zabiłeś?

- Co ty pleciesz?! Przecież to meduza! Zabijała mieszkańców tej wioski, więc jak tędy przejeżdżałem to dorwałem fuchę…

- Jaka tam meduza! To Jane! Jak wpadła do tej karczmy to tak wyglądała! Musiała trwać w tym szale cały czas! Kurcze, wiedziałem, że wszystkie wojowniczki są trochę nienormalne, ale żeby aż tak… Musiała czekać na mnie na tych mokradłach… jędza zdołała mnie wyprzedzić i spokojnie mnie wypatrywała! Dzięki, ci Geralt! Jak mam ci dziękować? Gospodarzu! Piwa!

Wiedźmin milczał. Przyglądał się uważnie mordzie martwej potwory. Teraz gdy łeb był oczyszczony widać było dużo więcej pewnych drobnych szczegółów. ,,Meduza” miała normalne ludzkie rysy twarzy, a otwarte, martwe oczy, choć nadal miały straszny wyraz, wyraźnie należały do człowieka. Geralt zamknął oczy. Pomyłka… pierwsza, fatalna pomyłka na jego koncie…. Jak mógł popełnić taki błąd... Otrząsnął się. Przynajmniej ocalił przyjaciela, powiedział sobie, po czym pociągnął kolejny łyk piwa.

Developed by CD Projekt RED Powered by Bioware Aurora Engine Atari Nvidia Pegi Rating 18 ESRB Rating Mature 17+

"Te kilkadziesiąt godzin spędzonych z Geraltem, to jedne z lepszych growych przeżyć ostatniego czasu."
- Imperium Gier